Skacząc sobie po różnych stronkach www natrafiłem na bardzo ciekawe narzędzie jakim jest konfigurator felg. Nie muszę już łazić po całej Warszawie po warsztatach i oglądać sobie felgi, tylko mogę siedząc sobie przyjemnie na kwadracie, trzymając myszkę w ręku za pomocą paru klików wybrać dokładnie to, co mnie interesuje i do tego jeszcze dostać towar prosto pod drzwi!

Żeby tego było mało, to na tej samej portalu pod hasłem “opony sklep” można było nabyć opony na podobnej zasadzie. Miałem mały dylemat, co dokładnie wybrać, bo wybór był spory, ale wreszcie sprezentowałem sobie opony fulda. Wydają się najlepszym wyborem za rozsądną cenę.

Wszystko odpowiednio zakliknięte, podałem sto różnych informacji o sobie, łącznie z rozmiarem obuwia, system pobrał opłatę z mojego konta i pozostało mi tylko czekać. Po mniej więcej tygodniu przyjechał kurier pojazdem dostawczym i dostarczył mi cały towar pod drzwi, tak jak dano słowo!

No tak, ale do warsztatu, tak czy inaczej trzeba podjechać żeby założyli wszystko i wyważyli profesjonalnie. samodzielne zakładanie opon nie jest najlepszym wymysłem :)


Wczoraj ziom dał mi swój samochód na przechowanie, bo szedł na balangę pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego golfa na alei w centrum, że coś złego mu może się stać.

W sumie nie dziwię mu się. Ja swoje już przeszedłem - rozcięty pokrycie od kabrioletu, skradzione wyposażenie audio, rozwalony zamek centralny…

Wykorzystując okazję pojeździłem sobie trochę. Wspaniały samochodzik. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest bardzo dużo miejsca, jest widno i ergonomicznie. W trakcie jazdy czułem się bardzo wygodnie i pewnie. Silnik ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody dostają zadyszki V-TEC łapie drugi oddech i ciągnie do samego czerwonego obszaru równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym protektorem, szyberdach i welurowa obicie. No super samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie powinno, wszystko działa, tak jak oczekujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.

Tomek mógłby tylko zainwestować w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej wytworniej. Niestety dzisiaj wpadnie go odebrać. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doznanie, które się zapamięta.


Wierzcie, lub nie, ale… KUPIŁEM SOBIE JEEPA!!! Olbrzymie bydle, pali jak smok, ale nie to się liczy. W końcu spełniłem moje marzenie z dzieciństwa.

Posiadam jeepa marki Jeep :) Dokładniej Jeepa Grand Cherokee Limited 4,7 z 1997 roku. Może nie jest to najnowszy model, ale to dla mnie akurat w tym przypadku pozytyw, a nie mankament; do tego opony 4×4, wielkie obręcze i prześwit większy niż w buldożerze :) Ale te opony terenowe to największy wodotrysk w tym samochodzie. W połączeniu z dużymi felgami można wjechać dosłownie gdziekolwiek spojrzeć , żadne krawężniki na osiedlach nie są mi straszne.

Gaz do dechy przez takiego garba i zero problemów! Jak już jesteśmy przy temacie opon, to głowię się, czy opony na zimę są w tym przypadku niezbędne, czy można na tych jeździć cały rok.

Moim zdaniem chodzi chyba o bieżnik, który w oponach zimowych jest inny, czyli chyba będę musiał zakupić komplet opon na zimę. A na takiego olbrzyma to spory wydatek. Wiem, że większość tematów tak będzie wyglądała z moim jeepem, ale zdołam nie jeść przez tydzień żeby było na paliwo do tego potwora. Takiego mam fisia :)


A niech to!… tego się nie spodziewałem. Czy jadąc sobie posuwiście na ładnej, szerokiej drodze osiedlowej u panny, ktokolwiek z was byłby przygotowany na stalowy krąglak na środku drogi? Ja nie byłem. Na sekundę zdjąłem wzrok z drogi żeby zerknąć na swoją cudną kobietę, aż tu nagle wielki łomot, podskoczyliśmy i tak zapoznaliśmy się z wielkim klocem leżącym na ulicy.

Opony zimowe wytrzymały to uderzenie, swoją drogą nie wyobrażam w jaki sposób, bo to były zramolałe sparciałe kapcie i tak tłukłem się do najbliższego warsztatu jaki kojarzyłem, czyli koło Arkadii. Namęczyłem się jeszcze wcześniej z wyciągnięciem zapasu który był, prawie całkowicie zastawiony przez butle z gazem i wyciągnięcie rezerwowej opony z jej schowka graniczy z cudem. Ale udało się. zamieniłem chociaż jedną i zjechałem po tych wstrętnych garbach na drodze do warsztatu na dół.

Dowiedziałem się, że najtańsze nowe opony będą kosztować tyle, co calusieńki mój samochód, ale nie miałem żadnego innego rozwiązania. Do tego wywiedziałem się, że felgi samochodowe się odkształciły i wahacze są do zamiany.

Ale dla jednego widoku mojej kobiety zapłaciłbym każdą stawkę. No cóż, następnym razem będę bardziej uważał. To jakby nie było doskonała nauczka na przyszłość, żeby np. na autostradach nie tracić uwagi na jeździe.


Dziadek ma już swoje lata toteż poprosił mnie o zajęcie się jego motocyklem, bo sam ma tylko tyle sił i entuzjazmu żeby wsiąść i jechać, ale już nie profilaktyzować. W serwisie okazało się, że z powodu palenia gumy minionego sezonu, opony nadają się tylko do wyrzucenia.

No i teraz problem: opony dębica, a może opony pirelli, czy też opony dunlop- które wybrać? Niektóre zapewniają mocniejsze trzymanie w zakrętach, inne silniej dociskają do jezdni przy przyspieszaniu, jeszcze inne lepiej wytrzymują złe traktowanie. Które wybrać dziadkowi?

W końcu nie będę się go pytał, bo tak to sam sobie mógł wszystko robić, a nie o to chodziło. Chciał żebym mu pomógł i moim zdaniemwytypował.

W myślach oceniłem styl jazdy mojego dziadka i wynikło z tego, że najwięcej czasu spędza na paleniu gumy przed blokiem i tworzeniu efektownych wheelie :) Dlatego też kupiłem mu pasujące opony do takiej zabawy. I jak myślicie, zakup był udany? Ciężko powiedzieć, bo w tym roku dziadek nie wsiadł ani razu na motocykl…


Jechali górami, lasami, nad morskim brzegiem swoim pięknym kabrioletem. Mijali aglomeracje, wsie i jechali sam na sam z fauną i florą. Zostawiali za sobą wszystko, swoją przeszłość, kłopoty i niejasności dnia wczorajszego.

Jechali do innego miejsca, innych ludzi zacząć wszystko od nowa. Chcieli zapomnieć, chcieli stworzyć swoje jutro od fundamentów, tym razem tak, jak należy. Niedługo mieli mieć szansę na nowe życie… Ale po drodze koło podskoczyło na otoczaku i pękła im opona.

Stało się to w Wielkim Kanionie, miejscu jak mogłoby się wydawać najgorszym do tego rodzaju przypadków. Jednak jak się okazało, nie musieli szukać daleko wsparcia. Przy drodze stała stacja benzynowa, na której można było również dokonać napraw mechanicznych samochodów.

Najtrudniejszy był dobór opon do ich nietypowego pojazdu, dlatego też na miejscu przedstawili mi z ranking opon. Wyselekcjonowali opony dostawcze, gdyż są nie do zdarcia na tak trudny teren Route 66. Kupili opony, mechanik szybko wymienił ogumienie i ruszyli w dalszą trasę, gdzie przeznaczenie ich poniesie.